Elimona :* ) i scenariusza, wiadomo, In-wan Youn potrafi ciekawie poprowadzić fabułę. Do tego kupa śmiechu i hit gwarantowany. Widać że ci dwaj panowie świetnie spisują się zarówno jeśli chodzi o mroczne seineny fantasy jak i lekkie shounenowe bijatyki.Inubaka - przesympatyczna manga, nie tylko dla wielbicieli psów. Jakaś dobra dusza wrzuciła zeskanowane 10 tomów, jest co poczytać. Główna bohaterka zbiegiem okoliczności znajduje pracę w psim sklepie i to doprowadza to całej masy zabawnych sytuacji. Można się zdrowo pośmiać, ale i poważniejszych momentów nie zabraknie, wszak nasi ulubieńcy żyją jednak dużo krócej od nas.
Tegami bachi po przeczytaniu mangi ocena anime poleci, oj mocno. Manga po prostu nie katuje czytelnika niepotrzebnymi wstawkami dłużej niż to konieczne. Jak ktoś chce się dowiedzieć co się stało z Gauche, dowie się tego z mangi. W anime przeczuwam fillerowy, łzawy finał.
I porcyjka najnowszych chapterów z kończących się w tym roku mang:
Vagabond 290 - nuda, Musashi biega, skacze, macha mieczem, Matahachi opowiada, a czas przecież doprowadzić do ostatecznego pojedynku dwóch najsilniejszych wojowników w Japonii
Fullmetal Alchemist 104 - hmm... Kill'em all? Nie, to blef. Ale coraz bardziej mi się wydaje że jeszcze zostało sporo do rozegrania. Nie mogę się doczekać scen z finału w wersji anime. To będzie coś wielkiego.
I dla odmiany coś, co nigdy się nie skończy, czyli Berserk, 311:
Znowu wesoło i pociesznie. Piratów spotkało to, co spotyka ich kolegów po fachu w komiksach o Asteriksie. Bohaterowie docierają do jakiejś niezbyt przyjaznej wyspy, na której mieszka coś groźnego. Czyli pewnie czeka nas jeszcze trochę rzezi przed dotarciem do wyspy elfów.


Trudno oceniać po wstępie do historii, ale zapowiada się całkiem obiecująco.




Uwielbiam tę grę, chociaż z niektórymi przyjaciółmi nie mogę już grać (wystarczy spojrzeć w oczy i wszystko jasne...)
