Żaden szanujący się fan Fallouta nie napisałby, że to to ma klimat Fallouta.
Czemu nie? Fallouta 1 i 2 przechodziłem multum razy i uważam go za jedną z lepszych gier. Trójka jest INNA ale nie znaczy to, że nie ma ducha Fallouta. Owszem jeśli patrzeć na sam gameplay to śmierdzi on tymi samymi wadami co słabiutki Oblivion, ale na klimat nie składa się tylko to. Osobiście najbardziej przypadły mi do gustu lokacje, które świetnie pasują do klimatu - Megatona, Rivet City, bagna i ruiny wesołego miasteczka z DLC, fabryki i ogólnie sam wygląd pustkowi. Ogólnie Fallout 3 mimo swoich wad jest fajną grą, nie tak dobrą jak poprzedniczki, ale na pewno lepszą niż Oblivion i lepszą niż Fallout Tactics.
Zainteresował mnie ten wpis z forum to się do niektórych wypowiedzi ustosunkuję (tych twoich 43 powodów)
1. Wyrzutnia misiów, rozrywająca ludzi na strzępy.
Pakietnica jest interesującą bronią, ale to tylko dodatek. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie jej używał, bo jest po prostu słaba, więc jest sobie takim dodatkiem dla tych co się chcą powygłupiać rozwalając raidersów pudelkami śniadaniowymi.
3. VATS, który nie tylko nudzi, ale nie ma też żadnego znaczenia (choćby to czego ostatnio się dowiedziałem, ukryty snajper rozwalił bohatera jednego z redaktorów w Lipsku, który choć chciał użyć VATS-a by namierzyć napastnika nie udało mu się i został kadłubkiem).
Wszystko używane w nadmiarze nudzi. VATS ma olbrzymie znaczenie, bo nie każdy ma refleks pozwalający mu na skuteczną wymianę ognia w pewnych sytuacjach. Sam wielokrotnie wygrywałem starcia tylko dlatego, że mogłem posłużyć się VATS.
Idiotyczny pomysł tworzenia broni z kompletnie niepasujących rzeczy a'la helikopter MacGyver'a z pudełka zapałek i spinacza
Zarzut wzięty z kosmosu. Nikt ci nie każe tych broni używać to tylko opcja a nie wymóg.
Co najwyżej przeciętne opcje dialogowe
Rzekłbym tak - w Falloucie 3 jest mnóstwo świetnych dialogów obok tych przeciętnych, zwłaszcza w zadaniach pobocznych.
Zarabianie perka co level i dodanie zbędnych perków (jak "Black Widow", "The Gun Nut", "Child At Heart", "Adamantium Skeleton", "Thief" i chyba najgłupszy z tych potwierdzonych - "Nerd Rage").
Zarabianie perka co level wiąże się z likwidacją traitsów i innym systemem rozgrywki, a z wymienionych przez ciebie perków - Black Widow i Child at Heart dają świetne dodatkowe opcje dialogowe, Adamantium Skeleton jest wyjatkowo przydatny jeśli grasz postacią nastawioną na strzelanie a Nerd Rage potrafi uratować tyłek zwłaszcza na statku kosmicznym w DLC.
mieszkańcy czczący bombę atomową
To już chyba jakiś dowcip
Właśnie takie wstawki są esencją klimatu dawne go Fallouta. (budowanie miast na bombie atomowej, WTF?)
Wystarczy zapoznać się z fabułą żeby wiedzieć dlaczego tak było.
Oblivion z giwerami, wystarczy spojrzeć na grafikę (brak cieni, przynajmniej na wszystkich materiałach jakie były dostępne), opcje dialogowe, postaci (chodzą w łachmanach co niektórzy, ale wszyscy wyglądaja jakby wyszli prosto z prysznica z umytymi, białymi ząbkami
Gwałcenie tytułu Fallouta, podwędzenie praw do tytułu Troice, niezatrudnienie twórcó Fallouta choć deklarowali pomoc
Przyznaj że to najbardziej cie uwiera
Fakt, że to nie Fallout z widokiem z góry, że jest inny system rozgrywki, itd. W takim przypadku bardzo łatwo o szukanie na siłę wad. A grafikę można łatwo polepszyć za pomocą patchy - co prawda trochę zajmują ale efekt widoczny od razu. Stimpaki (zastrzyki dla tych co nie grali w poprzednie częsci), które leczą złamania (rotfl) albo uszkodząną głowę (rotfl*10^6).
Uproszczenie systemu gry. Może głupawe ale przynajmniej wygodne.
21. Możliwośc dekoracji domu, który wcześniej się kupiło (taa..., po prostu klimat Fallouta jak się patrzy).
22. Możliwośc zatrudnienia własnego robota-lokaja, który oferował strzyżenie i opowiadał dowcipy: Two electrons walked into a bar. One saying it lost an electron. The other asking: “Are you sure?” Response: “I’m positive.” Niezły dowcip jeśli zna się angielski, ale co to ma wspólnego z Falloutem.
MOŻLIWOŚĆ - nikt nie każe tego robić. To tylko dodatki, z których nie trzeba korzystać jeśli nie ma się ochoty.
16. Choroba popromienna po wypiciu wody z klozetu po 150 latach, podczas gdy głowica nuklearna eksploduje 5 metrów od bohatera i człowiek nie zginie (cos tam niby jest napromieniowany, ale i tak, żeby woda z klozetu mogła tak samo zabić jak promieniowanie po wybuchu bomby w bliskiej odległości i w czasie rzeczywistym).
25. Mini grzyby nuklearne (co nie może nastąpić z tak małego wybuchu, a radioaktywnośc nie ma z grzybem nic wspólnego).
No rzeczywiście zabawne, zwłaszcza, ze w poprzednich Falloutach promieniowanie nie robiło absolutnie NIC (to znaczy jakiś tam efekt był, ale żeby go odczuć to trzeba by chyba godzinę w reaktorze z Gecko stać...). Poza tym to tylko gra, nie oczekujmy realizmu aż do takiego stopnia.
33. Od narkotyków nie tylko trudno się uzależnić (w Falloutach 1 i 2 w ośmiu na dziesięć przypadków po zażyciu środków odurzających/sterydów/środków psychotropowych następowało uzależnienie od razu za pierwszym razem), ale też ni z tego ni z owego zwiększają wiedzę postaci, która choć początkowo nie znała się na elektronice (nie wiedziała jak zainstalować zapalnik) po wzięciu mentantów otrzymała objawienie i nagle wszystko stało się jasne. Rozumiem gdyby dysponowała schematami, ale tego rodzaju zabieg jest śmieszny... Ja nie wiem, czy tak trudno było trzymać się sprawdzonych rozwiązań poprzedniczek?
Zwiększają cechę, a co za tym idzie odpowiadające jej umiejętności - to samo było w jedynce i dwójce o ile mnie pamięć nie myli (choć nie jestem na 100% pewien).
38. Zarobienie nowego poziomu tylko za otwarcie drzwi (pociągnięcie dźwigni) i wyjscie ze schronu (rotfl). Lepiej już gdyby overseer czy jakiś guru schronu dałby przed wyjściem naszemu bohaterowi ostatnie wskazówki czy coś i możnaby się podszkolić. Jakim cudem wyłażąc ze schronu można sobie podnieść umiejętności ślusarskie czy obługiwanie broni?
Podniesienie big guns po opuszczeniu świątyni w dwójce też byłoby równie nielogiczne. KAŻDA gra oparta na systemie poziomów i punktów umiejętności tak wygląda, w tym stare Fallouty.
39. Koleś znalazł nuka colę i wykorzystał kapsle, dodając je do swojej kasy. Ciekawe jakim cudem nie wylał zawartości butelki majac ją otwartą?
Colę trzeba wypić żeby dostać kapsla.

.